
Jak Gdynia przespała moment, w którym trzeba było rozmawiać?
Od kilku dni wiemy, że przyszły związek metropolitalny na Pomorzu ma nosić nazwę „Gdański Obszar Metropolitalny”. Ma rozpocząć działalność 1 stycznia 2027 roku i objąć 61 samorządów.
Reklama

Od kilku dni wiemy, że przyszły związek metropolitalny na Pomorzu ma nosić nazwę „Gdański Obszar Metropolitalny”. Ma rozpocząć działalność 1 stycznia 2027 roku i objąć 61 samorządów.

Gdynia ma przecież czym się pochwalić, są dwie państwowe uczelnie, jest gdyńska obecność Uniwersytetu Gdańskiego, są uczelnie niepubliczne.

Radni Koalicji Obywatelskiej, Ruchów Miejskich i Lewicy tracą swoje "stołki" w miejskich komisjach, radach i innych strukturach, a w ich miejsce pojawiają się przedstawiciele nowej większości w Radzie Miasta.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że ostatni ruch otoczenia pani prezydent nie był elementem przemyślanej strategii, lecz raczej gwałtowną reakcją na narastający kryzys

Gdynia ma dziś polityczną konstrukcję, w której KORMiL współrządzi miastem, a jednocześnie coraz mocniej punktuje prezydent i środowisko, z którego się wywodzi. Po drugiej stronie mamy pozostałości Gdyńskiego Dialogu, które próbują utrzymać własną polityczną tożsamość.

Rady Dzielnic to nie tylko festyny, joga i rozdysponowywanie pieniędzy. O ich prawdziwym znaczeniu decydują sytuacje, w których trzeba stanąć po stronie mieszkańców i powiedzieć „nie”. Oksywie, Kacze Buki i Karwiny pokazują, że lokalni radni mogą mieć realny wpływ na przyszłość swoich dzielnic.