Można nie odróżniać fokmasztu od bukszprytu, można nigdy nie postawić stopy na pokładzie żaglowca i mieć totalnie obojętny stosunek do szant, ale trudno znaleźć osobę, która spacerując po Gdyni choć raz nie zwróciła uwagi na Dar Młodzieży.
Ten charakterystyczny biały żaglowiec od dekad jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli miasta. Pewnie dlatego coraz głośniejsza debata o jego przyszłości wywołuje tyle emocji. Powód? Coraz częściej pojawia się pytanie, co stanie się z Darem Młodzieży po wybudowaniu jego następcy i zakończeniu funkcji szkoleniowej. A konkretniej, gdzie statek miałby docelowo zacumować.
Szczecin chce Dar Młodzieży
Temat rozpaliła „Gazeta Wyborcza”, opisując inicjatywę środowisk morskich ze Szczecina, które chcą sprowadzić żaglowiec właśnie tam. Kapitan Włodzimierz Grycner wraz z Klubem Kapitanów Żeglugi Wielkiej i Stowarzyszeniem Morskie Miasto Szczecin rozpoczęli zbieranie podpisów i organizują działania mające przekonać władze do tego pomysłu.
Argument? Dla Szczecina Dar Młodzieży mógłby być czymś więcej niż tylko zabytkową jednostką. Mógłby stać się wielką atrakcją turystyczną, symbolem tradycji morskich miasta i wyjątkowym „pomnikiem na wodzie”.
Symbol, bez którego trudno wyobrazić sobie Gdynię
I tu zaczyna się naprawdę ciekawa dyskusja. Bo z drugiej strony trudno wyobrazić sobie panoramę Gdyni bez Daru Młodzieży. To trochę jakby z Krakowa zabrać hejnał, z panoramy Zakopanego Giewont albo z Sopotu molo. Nawet jeśli ktoś nie interesuje się żeglarstwem i bardziej od szant ceni kebaba po 2:00 w nocy, ten statek jest częścią miejskiego krajobrazu. Przez dekady wrósł w gdyńskie nabrzeże. Zdjęcia z wakacji, szkolne wycieczki, spacery Skwerem Kościuszki, powroty z rejsów witane przez tłumy mieszkańców. To nie jest „jakiś tam statek”. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli miasta. Ale… czy sam sentyment powinien decydować? Bo przeciwnicy pozostawienia Daru w Gdyni też mają kilka mocnych argumentów.
Argumenty za pozostaniem Daru Młodzieży w Gdyni
To element tożsamości miasta i jego historii.
Naturalnie wpisuje się w przestrzeń Skweru Kościuszki i Mola Południowego.
Jest atrakcją turystyczną rozpoznawalną w całej Polsce (i części świata).
Od lat związany jest z Uniwersytetem Morskim w Gdyni.
W Gdyni istnieje już cały „morski ekosystem” – ORP Błyskawica, Akwarium Gdyńskie, Muzeum Marynarki Wojennej, nadmorskie bulwary i żeglarskie tradycje.
Przy gdyńskim nabrzeżu cumuje już Dar Pomorza, legendarny poprzednik i starszy brat Daru Młodzieży. Dla wielu mieszkańców i pasjonatów morza oba statki tworzą symboliczną ciągłość polskiej historii morskiej. Rozdzielenie ich byłoby trochę jak wyrwanie jednego rozdziału z tej samej opowieści.
Argumenty za przeniesieniem statku do Szczecina
Szczecin od lat buduje swoją tożsamość wokół wydarzeń morskich i żaglowców.
Dar Młodzieży mógłby stać się nowym impulsem turystycznym dla miasta.
Być może w Szczecinie dostałby „drugie życie”, zamiast stać się jedynie sentymentalną dekoracją.
Miasto ma ogromne tradycje portowe i silne środowisko ludzi morza.
Czasem zmiana lokalizacji pozwala nadać zabytkom nową energię i funkcję.
Spór o coś więcej niż statek
Dlatego ten temat jest ciekawy, bo tu według mnie nie ma prostego „oczywiście!”. To nie jest spór o kolejny apartamentowiec albo miejsca parkingowe, to dyskusja o symbolach, emocjach i miejskiej tożsamości. A może najuczciwsze pytanie brzmi inaczej: Czy Dar Młodzieży powinien zostać tam, gdzie jest „od zawsze”? Czy może trafić tam, gdzie jeszcze bardziej będzie żył i przyciągał ludzi?
No i najważniejsze, czy mieszkańcy Gdyni rzeczywiście chcą o niego walczyć, czy dopiero perspektywa utraty sprawiła, że wszyscy sobie przypomnieli, jak ważnym symbolem jest dla miasta?
Jestem bardzo ciekawy Waszego zdania. Gdynia czy Szczecin?
fot. Uniwersytet Morski w Gdyni