← Strona główna
Marketing

Czy mieszkańcy mogą używać logo 100-lecia?

Nie jest to sytuacja, którą trudno zrozumieć na poziomie formalnym. Logo jest chronione, istnieją zasady jego używania, a instytucja publiczna ma prawo pilnować spójności swojej identyfikacji wizualnej.

Czy mieszkańcy mogą używać logo 100-lecia?

19 marca 2026 roku otrzymałem wezwanie do usunięcia logotypu obchodów 100-lecia Gdyni z mojego prywatnego profilu na Facebooku. Chodziło o grafikę w tle – nic komercyjnego, żadnej sprzedaży, raczej wyraz sympatii do miasta i tego, co się w nim dzieje. Mimo to zostałem poinformowany, że wykorzystuję znak w sposób nieuprawniony.

Nie jest to sytuacja, którą trudno zrozumieć na poziomie formalnym. Logo jest chronione, istnieją zasady jego używania, a instytucja publiczna ma prawo pilnować spójności swojej identyfikacji wizualnej. W tym sensie wszystko się zgadza. Problem zaczyna się trochę później, w momencie, kiedy próbujemy przełożyć te zasady na rzeczywistość.

Zamiast reagować emocjonalnie, postanowiłem sprawdzić, jak te reguły funkcjonują w praktyce. Złożyłem wniosek o udostępnienie informacji publicznej dotyczący zasad wykorzystywania logo jubileuszu 100-lecia Gdyni, w tym jego użycia przez osoby pełniące funkcje publiczne.

Odpowiedź nie przyszła od razu. Najpierw pojawiła się informacja, że urząd potrzebuje więcej czasu na jej przygotowanie. Standardowa procedura, wszystko zgodnie z przepisami. Trudno nie zauważyć, że w tym samym czasie ode mnie oczekiwano działania „niezwłocznego”. Najwyraźniej są sytuacje, w których czas płynie trochę inaczej, w zależności od tego, po której stronie pisma się znajdujemy.

Odpowiedź, którą ostatecznie otrzymałem, wprowadza istotne rozróżnienie. Zgodnie z nią radni mogą posługiwać się logotypem, o ile robią to w związku z pełnioną funkcją i w sposób zaakceptowany przez miasto. I tu pojawia się ciekawy niuans – w ich przypadku mowa jest o „zwróceniu się o możliwość wykorzystania” i akceptacji projektu. Mnie natomiast nie poproszono o dostosowanie czy konsultację, mnie wezwano do usunięcia. Niby drobna różnica językowa, ale całkiem dobrze pokazuje różnicę w podejściu.

Jednocześnie wskazano, że wykorzystywanie logo na profilach prywatnych nie powinno mieć miejsca bez spełnienia określonych warunków formalnych. W praktyce oznacza to, że ten sam symbol funkcjonuje w dwóch porządkach. W jednym jest dostępny dla osób publicznych pod pewnymi zasadami i po uzyskaniu akceptacji. W drugim pozostaje poza zasięgiem mieszkańców, którzy chcieliby użyć go w sposób nieformalny, nawet jeśli nie wiąże się to z żadną działalnością komercyjną.

To zestawienie jest interesujące nie dlatego, że wskazuje na jakąś oczywistą nieprawidłowość, ale dlatego, że odsłania sposób myślenia o symbolach miejskich. Z jednej strony są one traktowane jako element zarządzanej komunikacji, wymagający kontroli i zgodności z przyjętymi standardami. Z drugiej, są przecież częścią opowieści o mieście, która nie powstaje wyłącznie w urzędach, ale także w codziennych działaniach mieszkańców.

Jubileusz miasta, zwłaszcza tak symboliczny jak stulecie, siłą rzeczy wykracza poza ramy kampanii promocyjnej. To moment, w którym instytucja i społeczność spotykają się w jednej narracji. Im więcej w niej oddolnego zaangażowania, tym większa jej wiarygodność. Próba pełnej kontroli nad sposobem używania symboli może tę dynamikę ograniczać, nawet jeśli wynika z uzasadnionych przesłanek.

Nie chodzi więc o to, czy miasto ma prawo chronić swoje znaki, bo ma, chodzi raczej o to, jak tę ochronę pogodzić z naturalną potrzebą identyfikowania się mieszkańców z miejscem, w którym żyją. Granica między porządkiem formalnym a społecznym nie zawsze jest oczywista, ale właśnie w takich sytuacjach staje się szczególnie widoczna.

Swoją drogą, skoro pojawia się wątek „akceptacji projektu wskazującego sposób wykorzystania logotypu”, to trudno nie być ciekawym, jak wygląda to w praktyce? Kto składa takie wnioski, kiedy i według jakich kryteriów są one oceniane, to akurat dość łatwo sprawdzić. Z pewnością jeszcze do tego wrócę.

Logo usunąłem, bo takie są obowiązujące zasady. Nie zmienia to jednak faktu, że cała sytuacja skłania do szerszej refleksji. Jeśli chcemy mówić o wspólnocie, warto zastanowić się, czy jej symbole są rzeczywiście wspólne, czy raczej dostępne na określonych warunkach.

To nie jest historia o jednym logotypie. To raczej pytanie o to, jak rozumiemy relację między miastem a jego mieszkańcami.

Najnowsze wpisy

Wszystkie wpisy →
Społeczeństwo
Gdynia na trzy godziny czy na trzy dni?

Gdynia na trzy godziny czy na trzy dni?

Gdynia przyciąga turystów pięknymi widokami, morzem i modernizmem. Problem pojawia się wtedy, gdy po kilku godzinach zwiedzania pada pytanie: co dalej? To felieton o niewykorzystanym potencjale miasta i potrzebie stworzenia atrakcji, dla których warto przyjechać tu specjalnie.

Społeczeństwo
Dar Młodzieży w Gdyni czy Szczecinie?

Dar Młodzieży w Gdyni czy Szczecinie?

Czy Dar Młodzieży powinien pozostać w Gdyni, czy po zakończeniu służby szkoleniowej trafić do Szczecina? Dyskusja o przyszłości legendarnego żaglowca stała się debatą o miejskiej tożsamości, historii i symbolach, które od dekad budują charakter polskich miast.

Społeczeństwo
Kino Fala na Grabówku. Czy Gdynia wykorzysta tę szansę?

Kino Fala na Grabówku. Czy Gdynia wykorzysta tę szansę?

Czy dawne kino Fala na Grabówku ma szansę stać się nowym centrum życia społecznego? Mieszkańcy mówią „tak”, podpisując petycję i wskazując na potencjał historycznego budynku. Sprawdzamy, dlaczego to miejsce może być czymś więcej niż tylko wspomnieniem dawnej Gdyni.