Setne urodziny Gdyni oczami „Kowalskiego”

Nazywam się Konrad, mieszkam na gdyńskiej Dąbrowie. Jestem przysłowiowym „Kowalskim”. Nie działam w radach dzielnic, nie śledzę każdej decyzji miasta, nie chodzę na konsultacje społeczne. Po prostu tu mieszkam, pracuję i staram się normalnie żyć.

Mam rodzinę – żonę i dziesięcioletnie dziecko. W tygodniu jest szkoła, praca i codzienna logistyka. Weekend to ten moment, kiedy chcemy po prostu wyjść z domu i zrobić coś razem.

Jest marzec. W powietrzu czuć już wiosnę, dzień robi się wyraźnie dłuższy. I nagle przypominam sobie, że Gdynia obchodzi w tym roku swoje 100-lecie, wydarzenie, które zdarza się raz na sto lat! Myślę więc: świetnie, na pewno coś się dzieje. Może jakieś wydarzenia dla rodzin, może coś w plenerze, może jakieś atrakcje w dzielnicach. W końcu takie jubileusze to idealna okazja, żeby miasto pokazało mieszkańcom, że naprawdę świętuje.

Kalendarz wydarzeń 100-lecia Gdyni

Trafiam na stronę 100.gdynia.pl. Wygląda oficjalnie, więc wchodzę w kalendarz wydarzeń. Zakładam, że znajdę tam sporo propozycji, w końcu mówimy o rocznicy całego miasta, a nie o kameralnym wydarzeniu dla wąskiej grupy odbiorców. Zaczynam przeglądać wydarzenia zaplanowane na marcowe weekendy.

Pierwsze, które przyciąga uwagę, to „Majka z Kajtkiem jadą trajtkiem” – muzyczna bajka na 100-lecie Gdyni. Brzmi sympatycznie, szczególnie że mam dziecko w wieku, który jeszcze łapie się na takie rzeczy. Myślę, że mogłoby to być całkiem fajne rodzinne wyjście. Jest tylko jeden szczegół – wydarzenie jest płatne. W sumie nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Kultura kosztuje, bilety są czymś normalnym. Przewijam więc kalendarz dalej, zakładając, że to pewnie tylko jedna z wielu propozycji.

Kolejna pozycja to „Warsztaty Rodzinne. miaSTOznawcy”. Brzmi edukacyjnie, nawet ciekawie, coś o mieście, może z myślą o dzieciach. Tylko że… również są płatne. W tym momencie zaczynam się zastanawiać, czy przy okazji setnych urodzin Gdyni naprawdę nie ma niczego, co byłoby po prostu dla mieszkańców. Nie mówię, że wszystko musi być darmowe, ale gdzieś intuicyjnie człowiek spodziewa się, że przy takiej rocznicy pojawi się coś więcej niż kilka biletowanych wydarzeń.

Co dzieje się w Gdyni w weekend?

Sprawdzam więc kolejny weekend. W kalendarzu pojawiają się KOLOSY. I żeby było jasne, to świetna impreza. Jedna z najbardziej rozpoznawalnych w Gdyni, z ogromną historią i wierną publicznością. Sam byłem kiedyś kilka razy i naprawdę robi wrażenie. Tylko że jest jeden drobny szczegół: KOLOSY odbywają się co roku. Nie są wydarzeniem przygotowanym specjalnie na setne urodziny miasta.

Przeglądam kalendarz jeszcze raz. Może coś przeoczyłem. Może jest jakiś pokaz, koncert, festyn, może wydarzenia w dzielnicach, może gra miejska albo coś na świeżym powietrzu. Na przykład na Dąbrowie, albo w Karwinach, albo na Chwarznie. Albo gdziekolwiek poza ścisłym centrum. Im dłużej jednak patrzę, tym bardziej mam wrażenie, że… właściwie nie ma czego planować.

Weekend w Gdyni jak każdy inny

W tym momencie plan mojego rodzinnego weekendu zaczyna wyglądać bardzo znajomo. Możemy pojechać do lasu, wyskoczyć nad morze, wsiąść na rowery albo pojechać do galerii handlowej. Czyli dokładnie to samo, co robimy w każdy zwykły weekend w marcu. Tyle że tym razem jest rok setnych urodzin Gdyni.

Nie piszę tego z pozycji osoby, która chce narzekać dla samego narzekania. Lubię Gdynię i dobrze mi się tu mieszka, ale jubileusz 100-lecia miasta to naprawdę wyjątkowy moment. To idealna okazja, żeby zrobić coś, co wyciągnie mieszkańców z domów – nie tylko tych najbardziej zaangażowanych w życie miasta, ale też takich jak ja, zwykłych ludzi z dzielnic. Żeby można było wyjść z domu i zobaczyć, że miasto naprawdę świętuje.

Na razie jednak, patrząc na marcowy kalendarz wydarzeń, wygląda to trochę tak, jakby setne urodziny Gdyni odbywały się głównie… na stronie internetowej. To trochę tak, jakby ktoś powiedział: „Na jubileusz przygotowaliśmy coś specjalnego – w tym roku również będzie weekend”. A szkoda. Bo jeśli 100-lecie miasta Gdyni nie jest momentem, który potrafi wyciągnąć mieszkańców z domów, to naprawdę trudno wyobrazić sobie lepszą okazję.

Scroll Up